|
Podstrony:
|
Wyjątkowo smutny dzień trenera Lechii II
3 września 2006
- Zawodnicy muszą sami sobie odpowiedzieć, czy ten piękny sport może funkcjonować bez radości, serca i pełnego zaangażowania - mówi po sobotniej porażce Sebastian Czajka, trener Lechii II.
W piątoligowych rezerwach Lechii Gdańsk nie tak wyobrażano sobie mecz w Sopocie. Mimo bardzo silnego składu zawodnikom nie udało się jednak wrócić choćby z punktem. Gospodarze wykazali więcej zaangażowania i wygrali 2:1.
- To był dla mnie wyjątkowo smutny dzień - żali się trener Czajka. - W Sopocie, w mieście, w którym spędziłem 27 lat życia, w klubie, w którym rozpoczynałęm grę w piłkę nożną, a następnie przez pięć lat szkoliłem młodzież jako trener, doznałem pierwszej od roku porażki. (4 września 2005 w Steblewie 0:4 - dop. red.).
- Los zagrał wyjątkowo ironicznie i złośliwie, ponieważ w zasadzie nieczego nam nie brakowało. Wszystko mieliśmy jak z kosmosu: zespół +gwiazd+, boisko piękne niczym +Wenus+, +słoneczną+ pogodę do gry, a jednak sprowadzono nas na +ziemię+. Gdzie szukać przyczyn? Zawodnicy muszą sami sobie odpowiedzieć, czy ten piękny sport może funkcjonować bez radości, serca i pełnego zaangażowania - ocenił szkoleniowiec.
- Z naszej kompilacji graczy, pomimo straty dwóch bramek, wyróżniłbym środek defensywy - Roberta Sierpińskiego i Damiana Trzebińskiego - a także wspomagających ich Michała Szczepińskiego. Z bloku ofensywnego na uznanie zasłużył Krzysiek Rusinek oraz powracający po kontuzji Sławek Wojciechowski, a także wchodzący zawodnicy: Paweł Galibarczyk i Gracjan Gacek - powiedział Sebastian Czajka.
- W pełni oczywiście i obiemia rękami podpisuję się pod tym wynikiem, jednak gorszą dla trenera rzeczą niż porażka jest niemoc wynikająca ze słabszego występu zespołu. Mam nadzieję, że żałujemy wszyscy takiej postawy, a jednocześnie winszujemy zawodnikom z KP Sopot wyśmienitego występu, bo zagrali przede wszystkim jak drużyna - pochwalił swój były klub trener Lechii II Gdańsk.
(mj / lechia.gda.pl)
3 września 2006, 11:48
|