|
Podstrony:
|
T. Borkowski: Dostaliśmy "dzwonka"
11 marca 2007
- Do rywala podeszliśmy z wielkim szacunkiem - powiedział po niedzielnym meczu z Unią Janikowo szkoleniowiec gospodarzy, Tomasz Borkowski.
- Dzień przed meczem mieliśmy specjalną analizę gry Unii Janikowo. Dzięki temu m.in. udało nam się praktycznie w stu procentach wytypować wyjściową jedenastkę przeciwnika - przyznał popularny "Borek".
- Cieszę się, że wszystkie założenia przedmeczowe, które sobie założyliśmy "wyszły w praniu". Spotkanie układało się przewrotnie. Dość szybko przejęliśmy inicjatywę, a za chwilę dostaliśmy bramkę tzw. "dzwonka" - powiedział szkoleniowiec Lechii.
- Drużyna pokazała charakter i potrafiła się z tego podnieść. Wielkie dzięki dla moich piłkarzy za wkład w mecz. W niedzielę wygrał kolektyw, zespół i każdy zawodnik dołożył swoją cegiełkę do końcowego sukcesu - nie ukrywał trener biało-zielonych.
- Skąd brak Wojciechowskiego w podstawowym składzie? Mieliśmy zmobilizowaną i gotową "osiemnastkę", która miała realizować koncepcję polegającą na bardzo wysokim odbiorze piłki. Dziś Sławek usiadł na ławce, ale w kolejnych meczach na pewno będzie nam potrzebny. Myślę że jako doświadczony piłkarz, zrozumie moją decyzję - tłumaczył Borkowski.
- "Wojciech" jako jedyny się nie rozgrzewał przed meczem? Nie widziałem tego, ale jeśli się potwierdzi, to będzie to kwestia do przedyskutowania. Nie wyobrażam sobie, żeby Sławek pokazywał w jakiś sposób, że jest obrażony bądź ma jakieś zastrzeżenia. Musi w najbliższym tygodniu pokazać, że miejsce w składzie mu się należy - stwierdził opiekun gdańszczan.
- Niedzielne trzy punkty powinny nas jeszcze bardziej zmobilizować przed bardzo trudnym spotkaniem z Jagiellonią Białystok. Dojdzie do nas jeszcze kilku kontuzjowanych. Najszybciej Paweł Pęczak. Rywalizacja jeszcze się zwiększy i musi to być dobrym prognostykiem na przyszłość - zakończył Tomasz Borkowski.
(ks / lechia.gda.pl)
11 marca 2007, 23:02
|