A. Duffek: Czekaliśmy na to 9 długich lat
4 października 2007
- Derby mają przede wszystkim wymiar sportowy, ale wykraczają również daleko poza te ramy. To wydarzenie społeczne - mówi dla Gazety Wyborczej, Andrzej Duffek, jeden z najsłynniejszych kibiców gdańskiej Lechii.
- Nie da się ukryć, że to coś więcej niż zwykły mecz. Derby to magia, wytwarza się podczas nich specyficzny klimat, który powoduje niesamowite podekscytowanie wszystkich uczestników widowiska - mówi Duffek.
- Niewątpliwie ma na to wpływ bliskość kontaktu z kibicami drużyny przeciwnej. To w końcu lokalny rywal, z którym, jakby nie patrzeć, walczy się o prymat zarówno na boisku, jak i trybunach. Uwielbienie dla swojego zespołu czasami zbyt mocno rozpala głowy, ale taka już specyfika derbów. Jednak najważniejszy jest aspekt sportowy, zwycięstwo w derbach to dla kibica prawdziwe święto - zapewnia Andrzej Duffek.
- Szczerze mówiąc nie pamiętam ile derbów "zaliczyłem", ale trochę się tych spotkań zebrało. Są natomiast derby, na których nie byłem i do dziś bardzo tego żałuję. To oczywiście rok 1984 i słynne zdobycie "górki" przez kibiców Lechii. Bardzo chciałem jechać na ten mecz, ale niestety zabrakło dla mnie biletu. To wersja oficjalna. Tak naprawdę byłem wtedy trochę za młody, by wybrać się samemu, a mój starszy brat Tadeusz nie za bardzo chciał zajmować się "młodym". Pozostały opowieści, których o tym spotkaniu nasłuchałem się bardzo dużo - opowiada jeden z najsłynniejszych kibiców Lechii.
- Symboliczny wymiar miały wiosenne derby w 1994 r., rozegrane w Gdańsku. Zażarta walka trwała nie tylko na boisku, ale również na koronie stadionu. Policja nieustannie prowokowała kibiców Biało-Zielonych, a w zajściach uczestniczyli niemal wszyscy ludzie zasiadający na prostej. Niektórzy walczyli, a niektórzy zwyczajnie bronili się przed agresją policji. Jednak, kiedy w końcówce Lechia zdobyła zwycięską bramkę, zamieszki momentalnie ustały, liczyła się tylko wygrana biało-zielonych. To pokazało, co tak naprawdę jest najważniejsze - to była symboliczna wygrana sportu - opowiada Duffek.
- Najważniejsze, żeby derby przebiegały w sportowej atmosferze. Derby zostały przeniesione na inny termin po to, by mogli oglądać je sympatycy obu drużyn i musimy to uszanować. W końcu czekaliśmy na to wydarzenie długich 9 lat - zauważa Duffek.
- Nie sądzę, aby ze strony kibiców obu drużyn doszło do jakichś prowokacji. Oczywiście, jak to na derbach, nie obejdzie się pewnie bez mało przyjacielskich przyśpiewek, ale według mnie będą one pełniły funkcję swego rodzaju katalizatora, dzięki czemu nie objawią się inne formy agresji. Poza tym oba kluby muszą walczyć o jak najlepszy wizerunek, a jakiekolwiek zamieszki mogą go mocno nad wyrężyć. Dlatego wierzę, że na trybunach będzie spokojnie - zapewnia na koniec Andrzej Duffek.
REKLAMA