Gdańsk: czwartek, 19 października 2017
Lechia Gdańsk - serwis lechia.gda.pl
AKTUALNOŚCI
Podstrony:

Słynny gol-kuriozum Janusza Jojko

13 sierpnia 2008

Przy okazji meczu Ruch-Lechia "Gazeta" przypomina spotkanie z 1987 roku, kiedy to kuriozalną-samobójczą bramkę zdobył bramkarz Janusz Jojko.
fragment artykułu:

Zaczął się mecz, Machciński stał niepewnie. Jeden z prezesów sponsorującej klub Huty Batory myślał, że trener jest pijany i już w przerwie żądał jego zwolnienia! Machciński, chociaż jego otępiały umysł nie reagował tak błyskotliwie, sytuację z 13. minuty pamięta aż za dobrze.

Jojko wychodzi z bramki, piłkę trzyma lekko w prawej dłoni, robi szeroki zamach i... zamiast podać piłkę do kolegi, wrzuca ją sobie do bramki. Wielu kibiców na stadionie nie widziało tego gola. Kto bowiem patrzy, jak bramkarz wprowadza piłkę do gry? - W końcówce ligi miałem wstrząśnienie mózgu i w barażach nie grałem. Gdy Janusz wrzucił sobie piłkę do bramki, w pierwszym momencie nie wiedziałem, co jest grane. Patrzyłem w inną stronę. To był ewidentny przypadek. Janusz chciał podać piłkę, ale zorientował się, że na linii podania stoi zawodnik Lechii. Zwolnił więc rękę, a piłka mu się wyślizgnęła... - tłumaczy Fornalak. - Historię o tym, że Janusz zrobił to specjalnie, proszę włożyć między bajki. To był synek z Chorzowa, który kochał ten klub - dodaje Bugdoł.

Wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy. W przerwie w szatni było ponuro jak na pogrzebie. - Janusz płakał. Nie chciał wyjść na drugą połowę - mówi Fornalak. Machciński jednak kazał mu grać. - Było, minęło. Ja nie wierzę w żaden przypadek. Zna pan się na fizyce? To proszę mi powiedzieć, jakie siły muszą zadziałać, żeby stojąc tyłem do bramki, wrzucić sobie piłkę do własnej siatki? To nie było kuriozalne, to było niemożliwe! - stawia sprawę twardo Machciński.

By zrozumieć upór szkoleniowca, trzeba wspomnieć, że szatnia Ruchu nie była wtedy jednością. Kibice zarzucali zawodnikom, że nie zawsze zależy im na zwycięstwach. Najbardziej krytykowano właśnie Jojkę i Krystiana Walota. - Obaj byli w otwartym konflikcie z resztą zespołu. Myślę, że Machciński na nich postawił, bo liczył, że w przypadku wygranej dawne nieporozumienia pójdą w zapomnienie - wzdycha Bugdoł.

- Myślę, że w podświadomości kilku piłkarzy siedziało, że ten mecz trzeba przegrać. Ale żeby aż tak? W żywe oczy! Ja nawet wiem, kto za tym stał. Na Ruch wskazał jeden człowiek - Wojciech Łazarek się nazywał [trener reprezentacji mocno kojarzony z Lechią Gdańsk - przyp. red.] - wciąż denerwuje się Machciński.

Jojko, który od dziesięciu lat mieszka w Ostrowcu Świetokrzyskim, nie chce w ogóle mówić na temat kuriozalnej bramki i zarzutów Machcińskiego. - Było, minęło.Na ten temat nic nie powiem - ucina.

Więcej w Gazecie
(greg / Gazeta Wyborcza) 13 sierpnia 2008, 22:37
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.067