|
Podstrony:
|
Szpital w Lechii
3 września 2008
Paweł Buzała, Arkadiusz Miklosik, Paweł Pęczak, Andrzej Rybski i Piotr Wiśniewski to piłkarze Biało-Zielonych, którzy zmagają się aktualnie z problemami zdrowotnymi.
"Wiśnia", który do Gdańska trafił blisko cztery lata temu od samego początku ma po prostu pecha. Od stycznia 2005 roku nie było jeszcze rundy, w której by nie doznał żadnej poważniejszej kontuzji.
Byłego piłkarza Kaszubii Kościerzyna w obecnym sezonie na boisku jeszcze nie widzieliśmy i tak naprawdę nie wiadomo kiedy ujrzymy. Od trzech dni trenuje on już jednak z piłką, więc wszystko wydaje się być na dobrej drodze. - Trzeba mu się dokładnie przyjrzeć. Dopiero wtedy będzie wiadomo, kiedy będzie mógł grać - mówi Robert Dominiak na łamach Gazety Wyborczej.
Na inaugurację w ekstraklasie czeka również "Pęki", który doznał urazu na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu. Ma już za sobą operację kolana, zaczął truchtać, wciąż jednak nie wiadomo kiedy powróci na ligowe boiska. - Cały czas wychodzi coś nowego, niestety nie wiem, kiedy będę mógł grać - mówi wychowanek GKS Katowice.
W wysoko przegranym, bo aż 1:4, meczu z Polonią w Bytomiu nie wystąpił także Andrzej Rybski. Uraz popularnego "Ryby" - na szczęście - nie wydaje się być bardzo poważny, co potwierdzają słowa piłkarza gdańszczan. - Jeszcze trochę kuleję, ale po cichu liczę, że uda mi się zagrać w poniedziałek w Pucharze Ekstraklasy z Arką Gdynia. Nie chciałbym przepuścić takiego wydarzenia, ale zobaczę, co mi noga powie.
- Rybski od poniedziałku zacznie treningi z piłką - powiedział trener odnowy biologicznej w Lechii Gdańsk.
Problemy Pawła Buzały, który w ostatnim spotkaniu rozegrał trochę ponad 20 minut również wydają się być do wyeliminowania przed najbliższym meczem z Lechem Poznań w Pucharze Ekstraklasy przy ul. Traugutta (5. września, 20:30). Takiej pewności jednak nie ma.
- Buzała ma sprawdzić specjalne wkładki, które mają odciążyć stawy biodrowe i kręgosłup - wyjaśnił Dominiak.
W najbliższym czasie trener Lechii, Jacek Zieliński, nie będzie miał też pożytku z Arkadiusza Miklosika, którego przerwa w samych treningach może potrwać jeszcze nawet przez kilka tygodni.
(osk / Gazeta Wyborcza)
3 września 2008, 23:05
|