Gdańsk: wtorek, 13 października 2026
AKTUALNOŚCI

Szuprytowski ma oferty z klubów ekstraklasy

4 października 2008

Po sobotnim meczu Młodej Ekstraklasy pomiędzy Lechią i Arką trener gospodarzy Tomasz Borkowski nie krył podziwu dla swojego piłkarza Damiana Szuprytowskiego.

Co dziś było ważniejsze dla pana: dobra gra zespołu i kolejny krok niektórych piłkarzy do pierwszego zespołu, czy wynik?

- Powiem tak: dziś wszystkie przeprowadzone przeze mnie zmiany, jeśli chodzi o seniorów, były kierowane z góry. W pewnych sprawach niestety nie ja jestem władny. Takie decyzje podjął trener Zieliński przygotowując piłkarzy pod mecze w Pucharze Polski i Pucharze Ekstraklasy. Dziś dostałem z pierwszego zespołu praktycznie ośmiu piłkarzy, pomimo że Kasperkiewicz i Kawa to piłkarze, którzy ze względu na wiek mogliby grać w Młodej Ekstraklasie.

- Czy graliśmy pod wynik? Zawsze gra się po to, żeby wygrać. Ja musiałem dzisiaj dać pograć zawodnikom z pierwszego zespołu. Pewnie burzy to pewne założenia taktyczne, czy tego co moja drużyna na co dzień trenuje. Ale cóż, taka moja rola. Muszę do niej przywyknąć.

Mieliście więcej sytuacji od Arki. Powinniście chyba wygrać ten mecz?

- Na pewno nie ma co odbierać zaangażowania tym piłkarzom. Zwłaszcza w drugiej połowie zarówno Maciek Kalkowski, czy Piotrek Wiśniewski byli bardzo przydatni. Z przebiegu meczu myślę, że remis jest sprawiedliwy. Cieszę się, że przy wyniku 0:1 potrafiliśmy się podnieść i strzelić wyrównującą bramkę. Myślę nawet, że byliśmy bliżej zwycięstwa niż goście.

- No cóż, Arka przyjechała bardzo dobrze zorganizowana, nastawiona na kontrataki. Jeden ze stałych fragmentów gry dał im prowadzenie. Cieszę się jednak, że odrobiliśmy straty, choć szkoda, że nie mamy trzech punktów. Na pewno pozostaje więc jakiś niedosyt. Ale obiektywnie oceniając to, co działo się na boisku, to ten remis jest zasłużony.

Czy z tyloma piłkarzami z pierwszego zespołu Lechia nie powinna spokojnie wygrać?

- Grając na przykład na wyjazdach, w gronie młodzieżowców możemy grać tak jak chcemy, to co sobie założyliśmy. Dziś, przy wejściu zawodników, których na co dzień nie ma się w treningu z zespołem, jest to ekipa sklejona naprędce. Arka też nie grała samymi młodzieżowcami. Bo Chmiest, Baster, czy Mazurkiewicz to piłkarze będący na co dzień blisko składu pierwszego zespołu. Ich trener miał większy komfort jeśli chodzi o zmiany, ja miałem je narzucone z góry.

Pański zespół ma to do siebie, że zwykle musi gonić wynik w końcówkach spotkań i dopiero w ostatnich minutach odrabia straty. Czemu to wy nie decydujecie o przebiegu spotkania od początku? Czy ten problem siedzi w głowach piłkarzy?

- Równie dobrze można odwrócić to pytanie i powiedzieć, że piłkarze są doskonale przygotowani i walczą do końcowych minut. Ale rzeczywiście, jakiś problem w tym jest, że z reguły musimy gonić wynik pomimo to, że jesteśmy lepsi na boisku. Ci chłopcy muszą nad tym pracować, oni wciąż się dopiero uczą. Myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.

Od dłuższego czasu w zespole Młodej Ekstraklasy Lechii wyróżnia się Damian Szuprytowski. Dziś zdobył kolejnego gola. Czy jest on już gotowy, by zaczął grać, choćby w niewielkim wymiarze, w pierwszym zespole Lechii w ekstraklasie?

- Ja jestem od tego, żeby przygotować tych chłopców do gry w pierwszym zespole i żeby na stałe tam zagościli. Z tego co wiem, Damian jest bardzo blisko pierwszego zespołu. Jest przewidziany w niedalekiej przyszłości na grę w Pucharze Ekstraklasy. Zbiera doskonałe recenzje z wielu stron i, sądzę, że można to już powiedzieć, dostał już pierwsze oferty z klubów ekstraklasy. Szczególnie po ostatnim meczu z Polonią w Warszawie. Otrzymał także powołanie do kadry U-21, a nie zapomnijmy, że jest on jeszcze dziewiętnastolatkiem. Widać więc, że trenerzy kadr młodzieżowych oglądają mecze Młodej Ekstraklasy.

- Myślę, że Damianowi trzeba powoli dawać tego powietrza szatni drużyny ekstraklasy. Wierzę w to gorąco, mając przy tym świadomość, że stracę tym samym podstawowego zawodnika w swojej drużynie. Ale przecież o to chodzi. Damian strasznie dojrzał. On już nie jest tylko małym, dobrze panującym nad piłką zawodnikiem. To już bardzo niebezpieczny gracz, który potrafi samodzielnie rozstrzygnąć o losach meczu. Tak jak choćby dziś, gdzie praktycznie sam ograł czterech obrońców i strzelił bramkę.
(mik / lechia.gda.pl) 4 października 2008, 16:37
REKLAMA
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.028