Nawiązania do hiszpańskich klimatów są nieprzypadkowe. Drużyna „czarnych koszul” jest bowiem od jakiegoś czasu prawdziwie hiszpańską kolonią. Oprócz pierwszego trenera Jose Maria Bakero, w sztabie szkoleniowym jest jeszcze dwóch jego rodaków. Dodatkowo, w przerwie zimowej, do zespołu dołączył wychowanek FC Barcelona Andreu Mayoral. Czy zatem hiszpański kwartet uraczy nas futbolową fiestą? Wielce wątpliwe. Po porażce 0:3 z Lechem na inaugurację wiosny, warszawianie przyjadą do Gdańska z nożem na gardle. Ewentualna porażka może oznaczać bowiem spadek na ostatnie miejsce w tabeli i, znając cierpliwość prezesa Józefa Wojciechowskiego, dymisję trenera. Gra pod olbrzymią presją nie będzie raczej służyć wykwintnym akcjom i smakowitym sztuczkom technicznym.
Również ekipie Tomasza Kafarskiego nie będzie lekko. Bezbramkowy remis z autsajderem ekstraklasy – zespołem Odry Wodzisław przyjęto w Gdańsku jako rozczarowanie. Mobilizacja wśród lechistów będzie zatem spora, tym bardziej, że biało-zieloni chcą wreszcie pokazać dobry futbol na własnym boisku. Sobotnia potyczka z Polonią będzie ku temu najlepszą okazją. Dlaczego? Bo „czarne koszule” wyjątkowo „leżą” gospodarzom. Z ostatnich sześciu meczów rozegranych w Gdańsku, lechiści wygrali pięciokrotnie i raz zremisowali. Co więcej, strzelili aż 10 bramek, tracąc zaledwie jedną. Ostatnią porażkę na szczeblu rozgrywek ekstraklasy i obecnej pierwszej ligi Lechia (wówczas jeszcze jako Budowlani Gdańsk) poniosła w 1954 roku. Również bilans wszystkich spotkań między polonistami a zespołem znad morza jest korzystny dla gdańszczan: 9 zwycięstw Lechii, 4 remisy, 6 porażek.
Nie tylko historia przemawia za biało-zielonymi. Ostatnia konfrontacja między obiema drużynami (22 sierpnia 2009) zakończyła się zwycięstwem Lechii 1:0. Jedyną bramkę strzelił wówczas Arkadiusz Mysona, który ma duże szanse, by i w rewanżowym spotkaniu pokazać się z dobrej strony. Mysona ma bowiem wystąpić od pierwszej minuty w miejsce Rafała Kosznika, który słabo spisał się w Wodzisławiu. Trener Kafarski szykuje także zmiany w formacjach pomocy i ataku. Pauzującego za kartki Pawła Nowaka zastąpi najprawdopodobniej Marcin Pietrowski. „Jedi” będzie miał okazję zrehabilitować się za niewykorzystaną sytuację z 90. minuty spotkania z Odrą. W ataku, w miejsce Pawła Buzały, od początku powinniśmy obejrzeć Ivansa Lukjanovsa.
W Polonii także nastąpią roszady w składzie. W pierwszej jedenastce pojawić mają się obrońca Radek Mynar i napastnik Cesar Cortes. W składzie gości zobaczymy również Łukasza Trałkę, dla którego będzie to pierwszy mecz przed gdańską publicznością w barwach stołecznej drużyny. Fani Lechii będą z pewnością wnikliwie obserwować także Tomasza Brzyskiego, który latem był już jedną nogą w Gdańsku.
Mimo przepaści dzielącej oba zespoły w tabeli, trudno przewidzieć ostateczne rozstrzygnięcie. Oba zespoły zaliczyły w poprzedniej kolejce ligowy falstart, ciężko więc wyrokować w jakiej dyspozycji znajdują się piłkarze obu drużyn. Faworytem wydają się gdańszczanie. Przemawia za nimi korzystny bilans oraz pozycja w tabeli. Za Polonią stać będzie determinacja i osoba słynnego trenera. Na czyją korzyść przechyli się szala zwycięstwa? Odpowiedź już w najbliższą sobotę. Początek spotkania Lechia Gdańsk – Polonia Warszawa o godz. 17. Bezpośrednia transmisja ze spotkania na antenie telewizji Orange Sport.
Pełna analiza statystyczna przed meczem Lechia Gdańsk – Polonia Warszawa oraz pozostałymi spotkaniami 19. kolejki Ekstraklasy na
www.hppn.pl