|
Podstrony:
|
Ł. Surma: Postęp w zespole jest widoczny
19 marca 2010
Pomocnik Lechii Łukasz Surma nie ukrywa, że najbliższe pojedynki z Wisłą Kraków i Legią Warszawa pokażą czy Biało-Zieloni są w stanie walczyć z najlepszymi drużynami w lidze.
Przed wami mecz w lidze z ekipą Wisły. Chyba można być optymistą przed sobotą? Na wyjazdach gracie dobrze i wasz styl gry już zaskoczył niejeden zespół.
- Oczywiście można być optymistą. Jednak "Biała Gwiazda" to inna półka niż reszta drużyn. Przynajmniej ja tak to czułem na boisku.
Czekają was mecze co trzy dni. Jak wyglądacie kondycyjnie przed tym maratonem?
- To się okaże. W środowym meczu nie było fatalnie. Dobrze, że mamy w miarę jasną sytuację w lidze, że gramy o wysokie cele a nie o utrzymanie, ponieważ wtedy musielibyśmy "żonglować" składem i mielibyśmy problem. Trzeba byłoby skoncentrować na meczach ligowych. W obecnej sytuacji możemy dać z siebie wszystko.
Zajmujecie w lidze 6. miejsce. Czy dwa najbliższe mecze o punkty pokażą jaka jest wasza rzeczywista siła?
- Na pewno nie jesteśmy lepsi niż Wisła, Legia. Spotkania te pokażą czy możemy z nimi walczyć. Ja jednak nastawiałbym się na to jaką grę zaprezentujemy. Można wygrać z takim rywalem nie dotykając piłki przez 90 minut. Bardziej mi chodzi o to żebyśmy z czołowymi drużynami zaprezentowali się tak jak w spotkaniach ze Śląskiem czy Odrą, gdzie nasz poziom utrzymywania się przy piłce jest wysoki.
W tej rundzie jesteście jednymi z nielicznych niepokonanych w tabeli.
- Dokładnie. Czwarty mecz, a my jesteśmy niepokonani i to się liczy. To znaczy, że nasza defensywa dobrze ze sobą współpracuje.
Nie przegrywacie, ale też zbyt rzadko wygrywacie u siebie
- Zgadza się. Być może chcemy to nadrobić i przywozimy punkty z wyjazdów. Jednak faktycznie na swoim boisku nie prezentujemy tego co na wyjazdach. Trzeba to jak najszybciej zmienić.
Biorąc pod uwagę wpadki czołowych zespołów, to gdybyście zdobywali więcej punktów u siebie dodając do tego zdobycze ze spotkań wyjazdowych to być może bylibyście w ścisłej czołówce tabeli.
- Spokojnie panowie. 6. miejsce jest dobre, może będzie coś więcej. Troszeczkę brakuje nam do trzech czołowych drużyn i musimy dużo pracować, aby ich dogonić.
Jak byś porównał Lechię z marca ubiegłego roku, do drużyny, która gra obecnie?
- Widać, że zespół jest lepszy. Poza tym rywale tez podchodzą do nas inaczej szczególnie na wyjeździe, gdzie przeciwnicy się nas boją. Postęp w zespole jest widoczny nie tylko jeżeli chodzi o wyniki, ale również o grę
Po meczu ligowym zostajecie w Krakowie, który dobrze znasz. Zabierzesz gdzieś kolegów?
- Wszystko zależy od wyników. Jak jest dobrze trener pozwala troszeczkę "luzuje" lejce. Natomiast jak jest źle to wiadomo, że trzeba się skoncentrować na najbliższym meczu.
W środowym mecz Pucharu Polski zagrałeś w przeciwko Wiśle, której jesteś wychowankiem . Wróciły wspomnienia?
- Na pewno. Jestem wychowankiem tego klubu, ale powiem szczerze że co mecz są one coraz mniejsze. Jak odchodziłem z Krakowa miałem 21 lat i serce mocniej mi biło w spotkaniach, które rozgrywałem zaraz po opuszczeniu Wisły. Minęło wiele lat, dużo się przez ten okres działo i powiem szczerze dzisiaj nic specjalnego nie czułem. Może będzie trochę inaczej podczas meczu w rodzinnym Krakowie.
0:0 to dobry wynik przed rewanżem?
- Jeżeli chodzi o wynik remisowy to jest on najlepszy z możliwych, ponieważ bo ewentualna bramka strzelona na wyjeździe spowoduje, że Wisła będzie musiała strzelić dwa gole. Powiem szczerze, że w pierwszej połowie nasza gra nie wyglądała najlepiej. W drugiej było już nie najgorzej. Wisła nie murowała dzisiaj bramki i dlatego uważam, że nasze kontry powinny być bardziej efektywne. Było dużo miejsca, a nie potrafiliśmy dograć końcowej piłki.
Nie graliście czasami zbyt monotonnie? Z perspektywy trybun wydawało się, że wasze kontrataki były bardzo schematyczne Nie brakowało gry piłką i ataków środkiem?
- Powiem szczerze, że grając z takimi zespołami jak Wisła to ciężko gdziekolwiek zmieścić piłkę. Wszyscy się nawzajem asekurują i może z góry to fajnie wygląda, ale na boisku to czasami jest tam "gąszcz nóg". Zespół z Krakowa to klasowy zespół i czasami przesuwają się tak, że nie ma gdzie tej piłki zmieścić i dzisiaj nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić.
Macie wyjątkową szansę wyeliminować Wisłę z Pucharu Polski, ponieważ w Krakowie gospodarze zagrają bez kilku piłkarzy między innymi pauzujących za kartki środkowych obrońców Głowackiego i Marcelo.
- Na pewno brak tych obrońców będzie dla nas jakiś plus. Przed tym dwumeczem naszym celem był awans, wiedzieliśmy w jakiej sytuacji jest Wisła. Także jest szansa na wyeliminowanie ich z tych rozgrywek.
(pd / lechia.gda.pl)
19 marca 2010, 08:00
|