|
Podstrony:
|
Ł. Surma: Murowania bramki nie będzie
8 września 2010
W rozmowie z Gazeta Wyborczą, kapitan Lechii, Łukasz Surma zapowiada, że podczas meczu w Bełchatowie murowania własnej bramki nie będzie.
Od udanego, wygranego meczu ze Śląskiem minęły już niemal dwa tygodnie. Udało się wam utrzymać formę?
Łukasz Surma: Przerwa w rozgrywkach wybija z uderzenia, szczególnie jeśli zdarza się w okresie startowym sezonu. Te dwa tygodnie to trudny czas dla trenera i drużyny, bo nie można stracić formy, a trzeba wszystko tak ułożyć, żeby nadal wyglądać dobrze fizycznie.
W grach wewnętrznych prezentujecie się poprawnie. Także aklimatyzacja nowych zawodników przebiega chyba bezproblemowo?
- Jeśli ktoś po gierkach na treningu mówi, że jest w formie, to gada bzdury. Tylko w starciu z przeciwnikiem, w stresie meczowym można się tak naprawdę sprawdzić. Tak samo jest w przypadku nowych piłkarzy. O pełnej aklimatyzacji będzie można mówić po pierwszym meczu, po przetarciu się z rywalem.
Teraz gracie z Bełchatowem. GKS jest rewelacją początku sezonu, mimo że po roszadach w składzie wróżono mu nawet obronę przed spadkiem.
- Widać, że pomysły w tym klubie się nie kończą, mimo że drużyna mocno się zmieniła. Na Legii zagrali bardzo dobry mecz [zwycięstwo 2:0 po dwóch golach Marcina Żewłakowa], ale nasz ze Śląskiem wcale nie był gorszy, wypadliśmy bardzo dobrze. Dlatego teraz zapowiada się fajny mecz.
Fajny mecz będzie na pewno, jeśli zagracie otwartą piłkę. Czy byłoby to zbyt wielkie szaleństwo z takim przeciwnikiem?
- Bez przesady. Nie wiem, jaką taktykę obiorą trenerzy, ale jak znam Lechię, to murowania bramki w Bełchatowie nie będzie.
(pd / Gazeta Wyborcza)
8 września 2010, 19:49
|