Gdańsk: niedziela, 5 kwietnia 2020
AKTUALNOŚCI
Podstrony:

Lechii i Legii wspólne historie

4 marca 2020

Portal LechiaHistoria.pl zamieścił artykuł o przeplatających się losach Lechii i Legii...
Oto fragment:

"W latach 80. ubiegłego wieku często sędziowie wtrącali się do rywalizacji, raz bardziej, drugi raz mniej skutecznie. Po powrocie Lechii do ekstraklasy w 1984 roku, sędzia międzynarodowy, Wiesław Karolak z Łodzi, zadbał, by beniaminek nie zdołał zagrozić ówczesnemu liderowi tabeli i wyrzucił z boiska Jerzego Kruszczyńskiego. Pierwszą żółtą kartkę „Kruchy” otrzymał za faul na Dariuszu Kubickim (późniejszy trener Legii i Lechii), drugą za próbę wymuszenia rzutu karnego. Zwłaszcza ta ostatnia decyzja była bardzo kontrowersyjna. Mecz zakończył się porażką Biało-Zielonych 0:2.

Mniej skuteczny był trzy lata później Roman Kostrzewski. Po rzucie wolnym Janusza Kupcewicza piłka wpadła do siatki, jednak arbiter z Bydgoszczy gola nie uznał. – Sędzia powiedział, że był spalony – jeszcze dziś Pan Janusz z niedowierzaniem kręci głową. „Kupiec” nie przejął się tym zdarzeniem i po kilkunastu minutach ponownie skierował piłkę w samo „okno”, zapewniając Lechii remis 1:1. W tamtym spotkaniu bramkę na 1:0 strzelił Dariusz Dziekanowski, niemiłosiernie przy Traugutta wówczas wygwizdywany. Być może doczekałby się jednak oklasków od gdańskiej widowni kilka lat później. Zimą sezonu 1995/96 zjawił się nad morzem na testach w Lechii/Olimpii. Strzelał nawet gole w sparingach, lecz kontraktu nie podpisał.
Zrezygnował z gry z powodu kłopotów finansowych klubu.
Koszulki obu drużyn przywdziewał za to Jacek Bąk. Piłkarz świetnie wyszkolony technicznie, nazywany w Gdańsku z tego powodu “Brazylijczykiem”. Próbkę swoich umiejętności dał w czerwcu 1987 roku, kiedy w spotkaniu z Legią przy Traugutta (1:1) strzelił pięknego gola. Biegł z piłką od połowy boiska i zanim zdobył bramkę, minął jak tyczki slalomowe kilku obrońców rywala. Być może także dlatego został w Warszawie zapamiętany i rok później grał już w Legii, z którą dotarł m.in. do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów.

Litwin w rękawicach
Wreszcie czasy najnowsze. Lechia długo nie mogła wygrać z utytułowanym rywalem, by wreszcie zacząć czynić to wręcz seryjnie. 2010 rok, pachnący nowością, przebudowany stadion Wojska Polskiego, na którym Lechia jak doświadczony bokser wyczekała rywala i w końcówce „ukłuła” aż trzy razy. To była pierwsza wygrana z Legią po 55 latach, a wymowny gest triumfu ówczesnego trenera Biało-Zielonych Tomasza Kafarskiego w stronę telewizyjnych kamer, pamięta chyba każdy kibic.

Rok później wynik był odwrotny, na korzyść Legii. Dramat przeżył bramkarz Lechii, Sebastian Małkowski. W starciu z Miroslavem Radovicem doznał wstrząśnienia mózgu, a ponieważ limit zmian był wykorzystany, dlatego w bramce gości stanął litewski obrońca Vytautas Andruskievicius i nie dał się pokonać."

Czytaj całość
(MiKe / LechiaHistoria.pl) 4 marca 2020, 13:21
Weź udział w nowej, ekscytującej rywalizacji i powalcz o miano najlepszego Betona. Typuj na okrągło i wygrywaj nagrody!

Liga BetONów
Główny punkt programu nowej lechia.gda.pl: inernetowy tygodnik. Co wtorek artykuły na temat Lechii, publicystyka, informacje, galerie zdjęć i inne. Zapraszamy.

Ostatni numer
Wyraź swoją opinię na dany temat, podziel się uwagami z innymi kibicami Lechii. Nawet bez logowania możesz czytać forum bez ograniczeń.

Forum dyskusyjne
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2020. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.133