Gdańsk: poniedziałek, 11 maja 2026
AKTUALNOŚCI

Wspomnienie finału Pucharu Polski – sezon 2018/2019

2 maja 2022

W kolejnej odsłonie wspominek finałów Pucharu Polski przeniesiemy się do roku 2019 i finału na Stadionie Narodowym, w którym Lechia Gdańsk wywalczyła drugie w historii trofeum.

SEZON 2018/2019

Ten sezon sympatycy Lechii już na zawsze będą kojarzyć z historycznymi sukcesami w historii klubu, na które złożyło się trzecie miejsce w rozgrywkach ligowych i triumf właśnie w rozgrywkach Pucharu Polski. Droga do trofeum nie była łatwa, a na swojej drodze Lechiści musieli pokonać kluby z różnych szczebli. Poprzednie lata i doświadczenia z meczów o krajowy puchar z pewnością nie napawały kibiców optymizmem przed startem kolejnej edycji. Jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie.

1/32 FINAŁU:

Gdy na etapie 1/32 finału los skrzyżował ze sobą w Krakowie ekipy Wisły i Lechii można było zastanawiać się nad szansami gdańszczan w tym spotkaniu. Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że oba zespoły mierzyły się ze sobą w meczu ligowym ledwie dziesięć dni wcześniej i to ekipa Białej Gwiazdy wyszła z tego starcia zwycięsko, wygrywając aż 5:2 i zostając kosztem Lechii nowym liderem Ekstraklasy. Biało-Zieloni zdołali jednak wziąć odwet za ligę i awansowali do 1/16 finału. Wynik spotkania w 15. minucie otworzył Michał Nalepa. Były piłkarz Wisły Kraków pokonał strzałem głową bramkarza Białej Gwiazdy, którym był w tamtym meczu dobrze znany w Gdańsku Michał Buchalik. Wisła odpowiedziała golem Ondraska i kibice w stolicy Małopolski byli świadkami dogrywki. Nie przyniosła ona jednak rozstrzygnięcia i o awansie zdecydować musiał konkurs jedenastek. W nim lepsi okazali się przyjezdni i wygrywając karne 5:4 awansowali do 1/16 finału. W zespole Lechii karnego wykorzystał Flavio, Haraslin, Lipski, Kubicki i Mladenović.

1/16 FINAŁU:

Kolejną przeszkodą na drodze Lechii do finału była Resovia. Wydawało się, że po wyeliminowaniu Wisły zespół Piotra Stokowca nie powinien mieć kłopotów z II-ligowym wówczas klubem z Rzeszowa. Rzeczywistość okazała się inna, a w pierwszej połowie tego spotkania Lechia miała duże problemy z niżej notowanym rywalem. Udokumentowaniem takiego przebiegu był gol Pawła Hassa z 15. minuty, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona spotkania. Na szczęście sytuacja zmieniła się po przerwie, kiedy na boisko z ławki rezerwowych weszli Lukas Haraslin i Filip Mladenović. Gdańszczanie na przestrzeni 13 minut trzykrotnie trafili do siatki rywala, a w 70. minucie meczu na tablicy wyników widniał już rezultat 1:3. Do siatki Resovii trafiali Steven Vitoria, Artur Sobiech i Lukas Haraslin, który po ładnej indywidualnej akcji ustalił wynik rywalizacji.

1/8 FINAŁU:

Trzeci przystanek to mecz z I-ligową na tamte czasy Termaliką. Gdańszczanie, co oczywiste, od początku byli faworytem tej potyczki i to oni jako pierwsi znaleźli sposób na umieszczenie futbolówki w siatce rywala. Pierwszego gola w meczu pod koniec pierwszej połowy strzelił Daniel Łukasik, który po wyłożeniu piłki przez Karola Filę umieścił ją w okienku bramki. W 67. minucie było już 2:0. Wszystko za sprawą Tomasza Makowskiego, dla którego tamta edycja Pucharu Polski była jednym z najważniejszych momentów w karierze. Młody pomocnik zadebiutował w zespole we wcześniej wspomnianym spotkaniu z Wisłą, a już w 1/8 cieszył się z premierowego trafienia. Termalica złapała kontakt 8 minut później, lecz nie wystarczyło to do wyeliminowania Lechii. W doliczonym czasie kibice w Niecieczy ujrzeli ostatnią bramkę. Z błędu defensorów „Słoników” skorzystał Rafał Wolski i przypieczętował awans gdańszczan do ćwierćfinału.

1/4 FINAŁU:

W ćwierćfinale na podopiecznych Stokowca czekał drugi ekstraklasowy rywal. Losowanie w siedzibie PZPN zaprowadziło Lechię do Zabrza, gdzie zmierzyli się z miejscowym Górnikiem. Niesieni wsparciem kilkuset kibiców z Gdańska piłkarze wywalczyli kolejny awans. Pomógł temu duet „Mak-”, a konkretnie Michał Mak i Tomasz Makowski. Ten pierwszy popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, które wylądowało w okienku bramki Martina Chudego i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Podwyższył je właśnie Makowski, który zanotował gola w drugim pucharowym spotkaniu z rzędu. Co ciekawe, oba te strzały oddał zza pola karnego. Honorowe trafienie dla Górnika padło z rzutu karnego w doliczonym czasie gry za sprawą Igora Angulo. Nie zdało się to jednak na nic, bowiem chwilę po tym arbiter gwizdnął po raz ostatni. Dwa gole oraz dobra dyspozycja Zlatana Alomerovicia pozwoliła gdańszczanom awansować do 1/2 finału.

1/2 FINAŁU:

Półfinał to kolejny mecz (cóż za niespodzianka) na wyjeździe. Na ostatniej prostej do Stadionu Narodowego na Lechię czekała rewelacja rozgrywek, czyli I-ligowy Raków Częstochowa. Było to swego rodzaju starcie liderów, bowiem zmierzyły się ze sobą lider Fortuna I Ligi oraz lider Lotto Ekstraklasy. Na boisku różnica klas nie była widoczna. Zespół Rakowa nie przestraszył się wyżej notowanego przeciwnika i od samego początku ruszył na bramkę Alomerovicia. Już w 2. minucie Andrzej Niewulis trafił w poprzeczkę gdańszczan i wysłał im jasny sygnał, że nie będzie to łatwe spotkanie. W 17. minucie odpowiedziała jednak Lechia. Kapitalnie w pole karne wrzucił futbolówkę Lukas Haraslin, a z jego podania skorzystał Artur Sobiech, który na dwa razy pokonał Jakuba Szumskiego. Pomimo licznych ataków ze strony częstochowian, w tym strzelonego nieuznanego po analizie VAR gola, wynik meczu nie uległ zmianie i 800-osobową grupa kibiców Lechii mogła świętować awans do wielkiego finału Totolotek Pucharu Polski.

FINAŁ:

Prawdziwe święto gdańskich fanatyków, którzy w liczbie kilkunastu tysięcy pojawili się (nie bez problemów) 2 maja na Stadionie Narodowym. Rywalem Lechii była Jagiellonia Białystok, która w półfinałowym meczu wyeliminowała Miedź Legnica. W pierwszej połowie groźniejsze akcje mieli zawodnicy Jagiellonii, jednak ostatecznie zakończyła się bezbramkowym remisem 0:0. Wszystko co dobre dla Lechii działo się w końcówce tego pojedynku. Pierwszego gola dla Biało-Zielonych strzelił w 86. minucie Flavio Paixao. Niestety radość nie trwała długo, gdyż po analizie VAR sędzia Frankowski dopatrzył się spalonego i anulował gola Portugalczyka. Można powiedzieć jednak, że w myśl powiedzenia „co się odwlecze, to nie uciecze” szczęście uśmiechnęło się do Lechii ponownie w szóstej minucie doliczonego czasu gry. Tym razem Flavio odegrał rolę asystenta, a z jego podania i błędu Mariana Kelemena skorzystał niezawodny wówczas Artur Sobiech. To wystarczyło do wygrania tego meczu i wywalczenia drugiego Pucharu Polski w historii klubu.

Skład Lechii z meczu finałowego: Alomerović - Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović - Makowski, Łukasik (90' Vitoria), Kubicki - Michalak (69' Sobiech), Paixao, Haraslin (90' Lipski).

Miejmy nadzieję, że piłkarze Tomasza Kaczmarka zdołają w następnym sezonie nawiązać w rozgrywkach Pucharu Polski do tej magicznej edycji i w niedalekiej przyszłości po raz kolejny będziemy mogli zebrać się w Warszawie i świętować kolejne triumfy.

Autor: BarteG
(greg / lechia.gda.pl) 2 maja 2022, 09:43
REKLAMA
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.024