Gdańsk: wtorek, 15 września 2026
AKTUALNOŚCI

Karta się odwróciła? Wnioski po meczu z Górnikiem Zabrze

3 września 2024

Szymon Grabowski „wyciął” najlepsze fragmenty Lechii z poprzednich przegranych meczów, poskładał je w jedną całość i po raz pierwszy w tym sezonie gdańszczanie cieszą się z trzech punktów.

Tajna broń Biało-Zielonych

Czym zaskoczyli nas piłkarze z Gdańska w niedzielne popołudnie? Dobrze wykonywanymi stałymi fragmentami gry, a zwłaszcza rzutami rożnymi. Dwa z trzech goli zespołu padło po dobrych podaniach ze „stojącej piłki” Rifeta Kapicia, choć bezpośrednią asystę Bośniak zaliczył tylko przy golu Eliasa Olssona, ponieważ przy trafieniu na 3:1 Bojar Pllana przedłużył dośrodkowanie na dalszy słupek do Viunnyka, który idealnie między głową Erika Janży, stojącym na linii bramkowej a słupkiem bramki strzeżonej przez Michała Szromnika, umieścił futbolówkę w siatce. Brawa dla sztabu szkoleniowego za poprawę tego elementu gry.

Ukraiński gang

Nie da się ukryć widoczną tendencję, że Lechia Gdańsk staje się Ukrainą Gdańsk. W niedzielnym spotkaniu w wyjściowym składzie widzieliśmy tyle samo przedstawicieli naszych wschodnich sąsiadów, co zawodników urodzonych w Polsce (3). Łącznie w kadrze Biało-Zielonych jest sześciu zawodników urodzonych za naszą wschodnią granicą. Pomijając narodowościowe animozje, najważniejsza jest jakość prezentowana na boisku przez tychże graczy. W niedzielne popołudnie w końcu mogliśmy się przekonać na co stać dwóch z nich, czyli Bogdana Viunnyka oraz Antona Tsarenko. Ten pierwszy podwyższył prowadzenie dla Klubu, ale także znakomicie pracował na połowie przeciwnika, wykorzystując swoją siłę fizyczną do walki z obrońcami. Z kolei ten drugi wniósł dużo pozytywnej energii w działaniach ofensywnych, czego dowodem było znakomite wejście pomiędzy linią pomocy a obroną Górnika zakończoną kapitalnym uderzeniem sprzed „16”.

Słyszycie ten huk? To kamień z serca spadł Grabowskiemu

Po siedmiu kolejkach WRESZCIE Lechia odniosła zwycięstwo. Oczywiście, pojawia się wiele głosów krytycznych, ponieważ ciągle gra w defensywie woła o pomstę do nieba (średnio Lechia traci dwa gole na mecz), ale zostawmy to. Czasami wiara w ludzi jest ważniejsza niż to co jest na papierze. Wielokrotnie słyszeliśmy w kuluarach, że Biało-Zieloni bardzo dobrze przepracowali okres przygotowawczy, tylko nie byli w pierwszych miesiącach „na świeżości” i pik formy ma nastąpić właśnie we wrześniu. Na chwilę obecną wszystko idzie zgodnie z planem, a z takiego obrotu spraw najbardziej zadowolony jest Szymon Grabowski, ponieważ plotki o ewentualnym zwolnieniu szkoleniowca cały czas krążą wokół Klubu, a jedynym sposobem żeby powstrzymać zarząd od takiego pomysłu są po prostu kolejne zwycięstwa.

Heavy metal na Roosevelta

Duża intensywność spotkania (gdańszczanie przebiegli ponad 110 km, o kilometr więcej niż gospodarze) czego efektem były liczne mikrourazy (m.in. Pllanie, Viunnyka łapały skurcze, a pomocy medycznej potrzebowali również Zhelizko i Conrado), wiele sytuacji bramkowych (łącznie 30 - 18 ze strony Górnika, 12 Lechii), emocjonująca końcówka, w której Górnik „przycisnął” Lechię, ale to ostatecznie goście wracają do domu z trzema punktami. Nie było nudy w meczu 7.kolejki Ekstraklasy.
(Cieszyn / lechia.gda.pl) 3 września 2024, 08:45
REKLAMA
Copyrights lechia.gda.pl 2001-2026. Wszystkie prawa zastrzeżone.
kontakt | 0.027